Loading Flash movie...

baner
zaproszenie

sap
sap

Wiersze Marka P.
(zobacz wideo)
Wiersze Marka P.


Już nie zagra buzuki
(zobacz wideo)
promocja


Jan Stępkowski


J.Stępkowski

16 marca 2011r na cmentarzu w Strzegowie pożegnaliśmy naszego przyjaciela, kolegę, wspaniałego, pogodnego, ciepłego człowieka, miłośnika sztuki, wybitnie utalentowanego artystę rzeźbiarza i malarza - Jana Stępkowskiego.

 Znałem Janka Stępkowskiego od ponad 30 lat. Dlatego kiedy teraz o nim myślę, mam przed oczami nie tylko utalentowanego rzeźbiarza, artystę, ale przede wszystkim dobrego człowieka, serdecznego kolegę, przyjaciela. Trudno mówić o Nim w czasie przeszłym, bo w mojej świadomości On nadal jest i na pewno zawsze będzie obecny.
 Myśląc o Nim, widzę nasze wspólne wyjazdy na plenery, wystawy, wycieczki, zajęcia na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Wspominam wiele niezapomnianych chwil, które miałem zaszczyt i przyjemność spędzić z tym wspaniałym człowiekiem.
 Janek to nie tylko rzeźbiarz, ale także filozof, człowiek, który wiedział czego chce od życia, który miał swoje spojrzenie na świat. Stawał się artystą, latami dochodząc do perfekcji, jaką udało mu się osiągnąć w twórczości. Pamiętam

wiele naszych wspólnych, niezwykle pouczających i konstruktywnych rozmów, dzięki którym nawzajem się dopełnialiśmy i wzbogacaliśmy.
 Janek to również wspaniały mąż i ojciec. Syn, dziadek, brat, teść. Cieszył się, że znalazł w Strzegowie, nad samą rzeką Wkrą, idealne miejsce na pracownię z prawdziwego zdarzenia. Jeszcze niedawno zdążyliśmy Go z kolegami odwiedzić, snuliśmy wspólnie plany na przyszłość. Teraz został tylko niedosyt i pustka, której nic już nie zapełni.
 Mieliśmy również plany na kolejne wspólne wystawy. Na pewno się odbędą, na pewno również z Jego pracami, chociaż bez Niego żadna z naszych wspólnych wystaw nie będzie już taka sama.
 Będziemy starali się pamiętać o tym, ze chociaż Jego ziemskie życie wśród nas już się zakończyło, to twórczość, którą po sobie zostawił sprawia, że Jego cząstka jest nieśmiertelna - zostanie obok nas na zawsze. Cieszymy się, Janku, że byłeś z nami. Żal tylko, że tak krótko...

Zdzisław Kruszyński


Janek Stępkowski opuścił nas.
 Jego odejście spowodowało oprócz niewyobrażalnego żalu, refleksje dotyczące życia.  Uświadomiłem sobie jak życie jest ulotne i jak człowiek jest bezsilny wobec śmierci. Zastanawiam się jak przeżyć ten czas, który jest nam dany, by nie był czasem zmarnowanym. Dochodzę do wniosku, że życie człowieka, powinna wypełniać pasja działania, godne życie i otoczenie przyjaciół. Janek wypełniał te warunki.
 Pasja. Jego twórczość rzeźbiarska jest godna uznania. Imponował mi odwagą, inwencją twórczą i bezkompromisowością w dociekaniu wartości w sztuce. Potrafił zrezygnować z drogi zawodowej opartej na prowadzeniu działalności gospodarczej. Podjął ryzyko i postanowił być artystą. Tajniki sztuki zdobywał indywidualnie. Członkiem ZPAP został na podstawie dzieł , które stworzył a nie na podstawie dyplomów. Jego wychowanie i wartości wyniesione z domu oparte były na wartościach tradycyjnych, w których ciężka praca była podstawą. Dlatego jego dorobek artystyczny jest imponujący. Potrafił podjąć się każdego działania rzeźbiarskiego w każdym materiale. Nowe miejsce zamieszkania, w którym miałem udział i nowa pracownia miała otworzyć nowy okres w jego twórczości. Chciał wykonywać rzeźby, które określiłyby go jako człowieka mającego swoje przemyślenia dotyczące problemów egzystencjalnych. W trakcie studiów w gdańskiej ASP objawił swoje zainteresowania filozoficzne. Rozmowy z nim na tematy sztuki, filozofii, życia społecznego czy politycznego to była dla mnie uczta intelektualna. Miałem szczęście, bo kontakt z nim i wymiana poglądów w sprawach zasadniczych nigdy nie prowadziła do konfliktów czy różnicy zdań, po prostu uzupełnialiśmy się.
 Godne życie. Janek godził twórczość z obowiązkami rodzinnymi. Z Bożeną tworzyli zgodne, wzorowe, uzupełniające się małżeństwo, co sprzyjało jego pracy artystycznej.
 Był mi bliski, lubiłem się z nim spotykać. Z czasem utrzymywaliśmy kontakty rodzinne.  Był lojalnym, skromnym i uczciwym kolegą. Zjednał sobie wielu przyjaciół. Miałem zaszczyt być członkiem grupy, w skład , której wchodził. Brałem udział we wspólnych wystawach, plenerach czy wyjazdach artystycznych do europejskich galerii i muzeów.  Współpracowaliśmy także w zakresie kamieniarstwa a współpraca ta polegała na tym, że wykonywałem napisy do jego prac rzeźbiarskich. Może przemawia przeze mnie egoizm, ale najbardziej żal mi nie zrealizowanych planów. Mieliśmy zaplanowane wspólne działania rzeźbiarskie i nowe wyjazdy artystyczne, tylko, że były przesuwane w czasie, bo zawsze było coś pilniejszego. Zdawał sobie sprawę, że ostatnio nas zaniedbuje i chciał nadrobić zaległości w kontaktach towarzyskich i na wiosnę zaprosić znajomych i twórców do galerii w nowym domu. Niestety, nie zdążył i nie możemy uczestniczyć w jego sukcesie. Janka Stępkowskiego już nie ma, ale ja jestem zobowiązany aby pamięć o nim i jego twórczości podtrzymywać.
Żegnaj Janku.

Andrzej Walasek


 Ja, poznałem Janka stosunkowo późno. Poznawaliśmy się na plenerach. Mój pierwszy miał miejsce w 1984 roku. Potem były następne. Spotykaliśmy się ja, Andrzej Walasek, Leszek Podgórski, Jacek Gałężewski, pozostali to byli przeważnie uczestnicy jednego-dwu plenerów.
 Później miałem pięć lat przerwy twórczej. A on dołączył do stowarzyszenia w tym czasie. (Przynajmniej tak pamiętam). Poznałem go na warsztatach technik malarskich w Opinogórze ok. 1995-96 roku. Cichy, skromny, właściwie niczym się nie wyróżniał. Po jakimś czasie, gdy się spotkaliśmy, powiedział mi że musi wyrzeźbić"coś"; w kamieniu, bo kamień jest "wieczny". Te rzeźby zobaczyłem dopiero po paru latach.
A następnie wyrzeźbił "Drogę Krzyżową" w Gietrzwałdzie. Wtedy zrozumiałem jak jest utalentowany. To niesamowite, widziałem wielu artystów przy okazji różnych wystaw, wernisaży. Przeważnie jest tak, że o ich artyzmie najbardziej świadczy wygląd zewnętrzny i sposób zachowywania się. Dzieła już mniej.... Tu było odwrotnie. I ta umiejętność filozoficznego patrzenia na otaczający świat. Nie zapomnę dyskusji jakie towarzyszyły naszym spotkaniom. Janek często wprawiał nas w stan filozoficznej zadumy nad sensem bytu i istnienia. Sensem pracy i tworzenia czegokolwiek.
 I taki pozostanie w mojej pamięci.

Jerzy Ratowski


Zapraszam do galerii zdjęć wybranych przez Zdzisława Kruszyńskiego

Lightbox JS v2.0 | Test Page


Copyright - SAP Ciechanów 2015